Przejdź do treści Przejdź do menu

ARTYKUŁY - RELIGIA

MIESIĄC MAJ – MIESIĄCEM MARYI

Św. Jan Bosko

charyzmatyczny Ojciec i Nauczyciel

Ur. 16 sierpnia 1815 r., po górami Alpejskimi, włoski duchowny, święty Kościoła katolickiego.

 

            Jan Bosko oraz jego dwaj bracia wychowywani byli przez matkę, gdyż ojciec jego zmarł kiedy Janek miał 2 lata. Matka była wzorem chrześcijańskiej prostoty i zaufania Bogu. To na jej kolanach Janek Bosko po raz pierwszy usłyszał w sercu cichy głos, wzywający go do szczególnej misji. Jako 9 – letni chłopiec wyśnił tajemniczy sen – śniło mu się, że zostanie księdzem. Starał się o przyjęcie do zakonu franciszkańskiego, jednak wskutek dziwnego snu udał się po poradę do znajomego księdza. Ten poradził mu, by Jan został klerykiem. Ten głos zachęcał go również do odwiedzania zaniedbanych chłopców. Niejednokrotnie wracał do domu z podbitym okiem a zatroskanej matce wyjaśniał: „Ci chłopcy nie są źli. Oni po prostu  nie mają dobrej mamy, która by ich wzięła do kościoła i nauczyła modlić. Kiedy ja jestem z nimi, zachowują się lepiej”.

 

  • W dzieciństwie miał talent do barwnego opowiadania
  • Stworzył styl wychowania nazywany systemem prewencyjnym lub uprzedzającym – nowy nurt w wychowaniu, oparty na rozumie, religii i miłości wychowawczej
  • Był przeciwny stosowaniu kar cielesnych w wychowaniu dzieci
  • Swoją ideologię wychowywania opierał na przyjaźni, miłości i religii.
  • By móc zdobywać wiedzę musiał ciężko pracować. Dzięki inteligencji i wytrwałości oraz przy pomocy życzliwych ludzi ukończył szkołę
  • Był przerażony widząc młodych ludzi, którzy włóczyli się po ulicach bez pracy i wykształcenia, wielu z nich nie mając za co żyć schodziło na drogę przestępstwa
  • Postanowił stworzyć warunki, które pomogą przygotować chłopców do godnego dorsołego życia
  • Założył pierwsze oratorium dla młodzieży czyli miejsce zabawy, nauki i modlitwy.
  • Był budowniczym czterech kościołów, w tym dwóch Bazylik (NMP Wspomożenia Wiernych w Turynie i Sacro Cuore w Rzymie).

Mówił, że osiągnięcie świętości jest jak lepienie ciasta, do którego potrzebne są następujące składniki:

  1. radość
  2. obowiązki związane z nauką i modlitwą
  3. czynienie dobra względem wszystkich
  4. wiara

gdy zabraknie jednego ze składników, to nie będzie już takie dobre jak miało być.

Jan Bosko za swoją misje uważał pomaganie młodzieży.

Wzór dla młodzieży:

Jego styl życia:

  • spojrzenie optymistyczne i humanistyczne
  • wesoły i z poczuciem odpowiedzialności
  • doceniający przyjaźń oraz rolę serdecznego i czułego dialogu
  • bliskość i dawanie dobrych rad
  • nauka i uczciwość
  • uczniowski przywódca
  • miłość do wychowania dzieci i młodych
  • pedagogiczna wartość sakramentów Eucharystii i pojednania
  • nabożeństwo do Maryi Wspomożycielki Wiernych
  • posiadanie planu na życie

„(…) DNI MIJAJĄ SZYBKO,

A TWOJE LATA OSIĄGAJĄ

SWOJE WYZNACZONE CYFRY.

WIELKA KRÓLOWA ZAWSZE

BĘDZIE PRZY TOBIE, I TAK

JAK W PRZESZŁOŚCI,

ZAWSZE BĘDZIE MAGNUM ET SINGULARE

W ECCLESIA, PRAESIDIUM (SILNĄ I SZCZEGÓLNĄ OBRONĄ KOŚCIOŁA)”

Patron młodzieży:

  • Jan Bosko człowiek posłany przez Boga. Świętość nie oznacza oderwania od rzeczywistości, wręcz przeciwnie: Bóg posyła niezwykłych ludzi wtedy, gdy świat ich najbardziej potrzebuje. Są oni idealnie wpasowani w czasy, w których żyją, mocno stąpający po ziemi, zdolni przekazywać Ewangelię ludziom sobie współczesnym. Dlatego właśnie na przełomie epok, gdy era Napoleona mijała, ustępując miejsca nadchodzącej rewolucji przemysłowej, „pojawił się człowiek posłany przez Boga”.
  • W tym czasie Janek nauczył się sztuczek od wędrownych kuglarzy, potrafił żonglować i chodzić po linie. Wkrótce otworzył własny teatrzyk, biletem wstępu była wspólna modlitwa różańcowa.
  • Głos w sercu Jana Bosko – 9 letni Janek miał dziwny sen. Ujrzał samego siebie w tłumie chłopców, którzy przeklinali, bili się i kłócili między sobą. Próbował im przerwać ale nikt go nie słuchał. Wtedy usłyszał słowa, które zapamiętał do końca życia:”Nie pomożesz im przemocą ale dobrocią i miłościa”.Nagle pojawiła się Piękna Pani, a awanturujący się chłopcy zamienili się w stado dzikich zwierząt, których warczenie przerażało Janka. Jednakże Ona podniosła rękę, a bestie zamieniły się w trzodę jagniąt.

Chłopiec nie mógł pojąć, co to wszystko oznaczało. Słowa, które wtedy usłyszał, wracały do niego jeszcze wielokrotnie:”To jest Twoja misja. Bądź pokorny. Wierny i silny”.

  • Janek był wzorowym uczniem. Jego doskonała pamięć, pracowitość oraz sumienność szybko zaowocowały sukcesem.
  • Od dzieciństwa naznaczony ciężką pracą, ksiądz Bosko mimo zmęczenia nie ustawał w opiece nad chłopcami. Z czasem ksiądz Bosko dostrzegał, że młodzież potrzebuje miejsca do nauki zawodu. Założył więc pracownię krawiecką i szewską, potem stolarnię, introligatornię, a w końcu bardzo nowoczesną drukarnię.

 

(Oprac. Grażyna Frank na podstawie tekstów „Wskazania duchowe. Antologia. San Giovanni Bosco,Wyd. Salezjanskie) oraz artykułu Franciszka Kucharczaka „Baranki z łobuzów”

KWIECIEŃ MIESIĄC SŁUŻBY ZDROWIA

BŁOGOSŁAWIONA PIELĘGNIARKA

HANNA CHRZANOWSKA

„Są cierpienia tak ostre – wspominała – że na szczęście, już się całej ich ostrości nie odczuwa, już się nie słyszy ultradźwięków. Widzi je, słyszy i ocenia jeden tylko Bóg na szlakach swej własnej, dla nas niedostępnej, absolutnej sprawiedliwości.

Bóg Syn, który – On jeden – wypił kielich do dna. To pewne, że Jemu oddane cierpienie nie idzie na marne, inaczej przeczyłby sam sobie. Cierpienie oczyszcza, wraz z grzechami przybite do Krzyża.

 Nie byłabym w prawdzie, gdybym nie chciała połączyć tego bólu z ową myślą, która mi zaświtała na wałach wiślanych koło Tyńca. Odczuwam, jako skutek cierpienia i pokuty, nade wszystko jako skutek pójścia za wezwaniem, bolesnego wyrwania się z obierzy.

Oto myśl zaświtała mi w głowie: oprzeć opiekę nad chorymi o Kościół.”

Hanna Chrzanowska urodziła się w 1902 r. w Warszawie) w rodzinie zasłużonej dla polskiej nauki i kultury oraz pielęgniarstwa polskiego. Jej ojciec, Ignacy Chrzanowski, znany profesor literatury polskiej pochodził z katolickiej rodziny podlaskich ziemian. Matka Wanda, z domu Szlenkier, pochodziła z ewangelickiej rodziny zamożnych warszawskich przemysłowców: Siostra matki, Zofia Szlenkierówna, była fundatorką szpitala dziecięcego w Warszawie oraz dyrektorką Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa. Obie rodziny znane były z rozległej działalności dobroczynnej. W 1910 r. rodzice Hanny przenoszą się do Krakowa, gdzie prof  I. Chrzanowski obejmuje katedrę na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W Krakowie Hanna uczy się najpierw prywatnie. a następnie w Gimnazjum Sióstr Urszulanek, które kończy z odznaczeniem w 1920 r. Po maturze przechodzi krótki kurs pielęgniarski, aby nieść pomoc ofiarom wojny polsko – bolszewickiej. W grudniu 1920 r. Hanna rozpoczyna studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Na wieść o powstaniu Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa przerywa studia i wstępuje do nowo otwartej szkoły, aby całkowicie poświęcić się pielęgniarstwu. Była to dla Hanny kluczowa decyzja, mająca określić dalszą drogę jej życia. Po ukończeniu szkoły w 1924 r. wyjeżdża na stypendia do Francji i Belgii) gdzie pogłębia swą wiedzę, zwłaszcza w zakresie pielęgniarstwa społecznego.

Wybuch II Wojny Światowej przynosi Hannie wiele bolesnych przeżyć:

- 2. X. 1939 r. w bombardowanej Warszawie umiera jej ukochana ciotka Zofia Szlenkierówna.

- 6. XI. 1939 r. w ramach Sonderaktion Krakau zostaje aresztowany jej ojciec i wywieziony wraz z innymi profesorami do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie wkrótce umiera (19 I 1940 r.).

-Wiosną 1940 r. ginie w Katyniu, zamordowany przez sowietów, jedyny brat Hanny, Bohdan.

Wojna nie oszczędza wielu innych, bliskich Hannie osób. Mimo tych tragicznych doświadczeń nie upada na duchu. Już na początku wojny wraca do Krakowa i zgłasza się na ochotnika do pracy w Polskim Komitecie Opiekuńczym, poświęcając wszystkie swe siły opiece nad uchodźcami, więźniami i przesiedlonymi. Szczególną troską otacza osierocone dzieci, w tym dzieci żydowskie, poszukując dla nich rodzin zastępczych i bezpiecznych miejsc pobytu. Organizuje kolonie letnie i prowadzi akcje dożywiania. Pracuje niezwykle ofiarnie, często z narażeniem zdrowia i życia.

Doświadczenie okrucieństwa wojny ma istotny wpływ na rozwój jej życia wewnętrznego. Jest to czas szukania oparcia w Bogu, czas odkrywania siły modlitwy i znaczenia Eucharystii. Ten czas duchowego dojrzewania idzie w parze z formacją ewangelicznej postawy miłości bliźniego.

Po wojnie Hanna Chrzanowska rozpoczyna pracę w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarsko – Położniczej jako kierowniczka działu pielęgniarstwa społecznego. Wyjeżdża na stypendium do USA, gdzie pogłębia swą wiedzę w zakresie pielęgniarstwa domowego. Zdobyte doświadczenie wykorzystuje organizując pielęgniarstwo przyszpitalne i domowe.

Pełniąc wiele znaczących funkcji w strukturach szkolnych oraz innych instytucjach środowiska pielęgniarskiego, Hanna Chrzanowska nie ukrywa swoich przekonań religijnych oraz przywiązania do wartości chrześcijańskich. Przeciwnie) daje swoim życiem czytelne i przejrzyste świadectwo wiary.

Taka postawa budzi szacunek i uznanie, zwłaszcza wśród uczennic i współpracowników a rodzi niechęć, a nawet określone represje ze strony władz komunistycznych. Emerytura nie oznacza dla Hanny stanu odpoczynku. Zna bowiem z autopsji problemy wielu schorowanych ludzi – samotnych, opuszczonych i niepełnosprawnych, pozbawionych jakiejkolwiek opieki. Idąc za głosem wewnętrznego natchnienia postanawia zorganizować dla nich) opartą o struktury kościelne i niezależną od niewydolnej państwowej służby zdrowia) fachową pomoc pielęgniarską.

Na wszystkich polach pracy z chorymi, Hanna Chrzanowska współpracuje ściśle z ks. kard. Karolem Wojtyłą. Na jego wniosek, Ojciec św: Paweł VI odznacza ją medalem „Pro Ecclesia et Pontilice”. Życie wewnętrzne Hanny formuje się w znacznej mierze wg duchowości św. Benedykta – od 1956 r. jest oblatką Opactwa Tynieckiego.

Służąc cale życie chorym i cierpiącym coraz wyraźniej uświadamia sobie, że służy w nich samemu Chrystusowi.

Wciąż na nowo rodzą się pomysły dotyczące chorych, żeby ich życie nie było wegetacją. Chodzi o odkrycie, że człowiek jest skarbem Kościola.

Zwracała się do duszpasterstw akademickich, by nie zostawiały swoich chorych rówieśników samotnych, żeby chory nie czuł się wyrzucony na margines życia.

Jedna z uczennic wspomina: „Ciągle nas uczyła ducha służby, który daje radość, choć trudno w to uwierzyć dzisiejszym ludziom i pewnie też pielęgniarkom, ale to jest  prawda. A dowodem, że tak jest naprawdę, było całe życie Pani Hanny. Wszyscy którzy ją znają, pamiętają jej radość i pogodę ducha, otwarcie na każdego człowieka a zwłaszcza cierpiącego.”

 Odeszła do Pana 29 kwietnia 1973 r. Kardynał Wojtyła żegnał ją tymi słowami:

„Dziękujemy Bogu za to życie, które miało taką wymowę, które pozostawiło nam takie świadectwo, tak bardzo przejrzyste i czytelne. Dziękujemy Bogu, że byłaś wśród nas, z tą Twoją wielką prostotą, wewnętrznym żarem, że byłaś wśród nas wcieleniem Chrystusowych Błogosławieństw z Kazania na Górze.

 (oprac. Grażyna Frank na podstawie źródeł biograficznych art. Ewy Miller i Piotra Jantos oraz miesięcznik „Miłujcie się” jak również na podstawie art. dot. wspomnień świadków uczennic Pani Hanny).

Św. Józef

Dzień 19 marca jest świętem św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.

Natomiast dzień 1 maja jest wspomnieniem św. Józefa rzemieślnika lub robotnika.

Modlitwa do św. Józefa

(odnaleziona w 50 r. po Chrystusie. Św. Józef to naprawdę potężny patron na nasze czasy.)

"O, św. Józefie, którego opieka przed tronem Boga jest tak wspaniała, mocna i natychmiastowa, powierzam Ci wszystkie moje sprawy i pragnienia.

O, święty Józefie, pomóż mi przez Twoje potężne wstawiennictwo i wyproś mi u Twojego Boskiego Syna wszelkie duchowe błogosławieństwa, żebym-poddany Twojej niebiańskiej mocy-mógł złożyć moje dziękczynienie i hołd najbardziej kochającemu ze wszystkich ojców. O, święty Józefie, nigdy nie zmęczę się kontemplowaniem Ciebie."

Cztery Ewangelie łącznie poświęcają świętemu Józefowi dwadzieścia sześć wersów, a jego imię wymieniane jest czternaście razy.

Zarówno Ewangelia św. Mateusza jak i św. Łukasza podają, że Józef pochodził ze znakomitego rodu Dawida i Salomona, królów Izraela. Mimo tak wysokiego urodzenia Józef nie posiadał żadnego majątku. Ewangelista Mateusz mówi o Jezusie "syn cieśli" a Ewangelia Marka: "cieśla, syn Maryi."

Józef wykonywał sochy czyli drewniane pługi i jarzma - uprząż dla wołów.

Odpowiada to rolniczemu charakterowi Nazaretu, na który wskazują liczne, archeologiczne wykopaliska. Św. Marek używa greckiego słowa "Teton" na określenie stolarza.

Zgodnie z obowiązującym wówczas prawem żydowskim był mężem Maryi.

Ewangeliści nie wspominają o jakichś kłopotach finansowych rodziny Jezusa. Józef musiał sobie świetnie radzić, prowadząc małe przedsiębiorstwo.

Kościół ukazuje Józefa jako człowieka wyposażonego w same cnoty: w posłuszeństwo, skromność, odwagę, męstwo, cierpliwość, ufność, wiarę, pracowitość, wytrwałość.

Gdy zaistniała potrzeba bez wahania porzucił swój warsztat i wyemigrował do Egiptu. Gdy wrócił do Nazaretu musiał swój "biznes" rozkręcać na nowo.

Do głównych obowiązków izraelskiego ojca należało zapewnienie swojemu synowi wykształcenia. Józef wprowadził Jezusa w tajniki pracy w drewnie.

Dzisiaj uważa się św. Józefa za patrona dobrej śmierci. Może dlatego, że jak się przypuszcza, umierał w obecności Jezusa i Maryi.

Św. Bernard z Clairvaux już w XII w. napisał:

"Od niektórych świętych otrzymujemy pomoc w szczególnych sprawach, ale od św. Józefa pomoc jest udzielana we wszystkich, a poza tym broni on tych wszystkich, którzy z pokorą zwracają się do niego."

 

Jan Paweł II nazwał Józefa "pierwszym obrońcą życia,"bo przecież uciekając do Egiptu, ocalił dziecko przed oprawcami Heroda.

Nie bez powodu nazwany jest on również w litanii "postrachem duchów piekielnych."

 

Papież Franciszek powiedział:

"Święty Józef wyrzeka się swoich marzeń aby marzenie Boga realizowało się w jego życiu. Św. Józef ma odwagę uwierzyć w to Marzenie i pozwala aby ono spełniło się w jego życiu.

"Czy dzisiaj marzyłem o przyszłości, o miłości o tym co dobre?."

Nie zatraćcie nigdy tej zdolności aby marzyć…

 

(opracowała: Grażyna Frank na podstawie  źródeł:”Żywot świętego Józefa” s. Maria Cecylia Baij OSB, Ewangelia św. Mateusza i św. Łukasza, z homilii Ojca św. Jana Pawła II i Franciszka, Modlitewnik do Świętego Józefa wyd. Wam).

02 LUTY ŚWIĘTO MATKI BOŻEJ GROMNICZNEJ

”NAZWA POCHODZI OD GRZMOTÓW,

PRZED KTÓRYMI STRZEC MIAŁY STAWIANE PODCZAS BURZY W

OKNACH ZAPALONE ŚWIECE.”

Święto Matki Bożej Gromnicznej inaczej święto Ofiarowania Pańskiego, obchodzone jest jako święto chrześcijańskie zarówno w kościele katolickim, prawosławnym jak i przez protestantów.

Upamiętnia Ofiarowanie Jezusa Chrystusa w Świątyni Jerozolimskiej, zgodnie z prawem Mojżeszowym w 40 dzień od narodzenia Jezusa.

 

Czytamy w Ewangelii św. Łukasza:

„Gdy zaś nadszedł dzień poddania ich oczyszczeniu zgodnie z Prawem Mojżeszowym, zanieśli Go do Jerozolimy, aby był ofiarowany Panu, według tego, co jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć ofiarę zgodnie z tym, co jest powiedziane w Prawie Pańskim: parę synogarlic lub dwa gołąbki” (Łk 2, 22-23).

 

Gdy kobieta urodziła syna, przez czterdzieści dni była uważana za rytualnie nieczystą (Kpł 12, 1-8). Dopiero po upłynięciu tego czasu mogła wejść do świątyni. Ofiarowanie („wykupienie” za złożoną ofiarę) pierworodnego, nawiązywało do wyzwolenia Żydów z egipskiej niewoli i ocalenia ich przed ostatnią plagą (Wj 12, 29-30).

Zgodnie z nakazami prawa, każdy pierworodny, żydowski chłopiec miał być w świątyni oddany Bogu. Nie oznaczało to poświęcenia chłopcu na  służbę kapłańską, ale był to gest symboliczny poświęcenia Bogu tego, co było dla rodziców największą wartością.

Jest to “spotkanie” z całą ludzkością, reprezentowane przez Symeona, oświeconego mocą Ducha św. (Łk.2, 25-26). Syn Boży ofiarowuje się również światu, jest On darem Boga, którego udziela On zarówno narodom pogańskim (“światło na oświecenie pogan”) jak I swemu Ludowi  Izraelowi (“I chwałę Ludu Twego Izraela) aby doprowadzić ich do zbawienia.

Jezus Chrystus jest Światłem, które “oświeca” ludzi I prowadzi ku życiu wiecznemu, jest spełnieniem nadziei na przyjaźń z Bogiem.

Jest to dlatrego święto radosne a kantyk starca Symeona jest częścią codziennej modlitwy przez osoby duchowe Liturgii Godzin I Modlitwy na zakończenie dnia.

 

Szczęśliwy Symeon i miecz boleści

Symeon pod natchnieniem Ducha wypowiada wobec Maryi słowa, które przygotują ją na specjalny udział w odkupieńczej misji Syna: „Oto Ten przeznaczony jest na powstanie i na upadek wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 34-35).

 

W kościele obchodzone jest jako święto Matki Bożej Gromnicznej I otrzymało nazwę Ofiarowania Pańskiego.

Począwszy od IX w. przynoszono do kościoła świece do pobłogasławienia zwane gromnicami.

Nazwa ta pochodzi od “gromu”, gdyż zapalano ją w czasie burzy, stawiano w oknie I modlono się o oddalenie piorunów.

Procesja z płonącymi świecami na początku liturgii jest znakiem nowego kroczenia przez życie w jedności z Jezusem I w blasku Jego Ewangelii.

Zapalenie gromnicy I wkładanie je w ręce umierającego, oznacza, że na wzór “roztropnych panien” wychodzi On z płonącą lampą na spotkanie swego Oblubieńca.

(oprac. Na podstawie Ewangelii Łk.2,22-23, literatura naukowa, oraz z komentarza art.Dawida Gospodarek)

 

ROK ŚW. JÓZEFA 8.12.2020 - 8.12.2021

Z okazji 150. rocznicy ustanowienia św. Józefa Patronem Kościoła powszechnego papież Franciszek opublikował list apostolski "Patris corde" (Ojcowskim sercem) oraz ogłosił Rok św. Józefa, który potrwa: od 8 grudnia 2020 r. do 8 grudnia 2021 r.

Papież Franciszek dzieląc się „osobistymi refleksjami na temat tej niezwykłej postaci, tak bliskiej ludzkiej kondycji każdego z nas”, wskazuje, że wszyscy mogą znaleźć w św. Józefie „orędownika, pomocnika i przewodnika w chwilach trudnych”, który „przypomina nam, że ci wszyscy, którzy są pozornie ukryci lub na «drugiej linii», mają wyjątkowy czynny udział w historii zbawienia”.

„OJCIEC UMIŁOWANY”
Papież przedstawia go jako ojca, który złożył całkowity dar siebie i uczynił ze swego życia służbę. Ze względu na swą rolę w historii zbawienia, „zawsze był miłowany przez lud chrześcijański, o czym świadczy fakt, że na całym świecie poświęcono mu wiele kościołów; że wiele instytutów zakonnych, bractw i grup kościelnych inspiruje się jego duchowością i nosi jego imię; że od wieków odbywają się na jego cześć różne święte misteria”, zaś „w każdej książeczce do nabożeństwa można znaleźć jakąś modlitwę do św. Józefa”.

„OJCIEC CZUŁY”
Franciszek podkreśla, że „Jezus widział w Józefie czułość Boga”, którego „miłosierdzie ogarnia
wszystkie Jego dzieła”. Zauważa, że historia zbawienia wypełnia się „poprzez nasze słabości”. „Zbyt często myślimy, że Bóg polega tylko na tym, co w nas dobre i zwycięskie, podczas gdy w istocie większość Jego planów jest realizowana poprzez nasze słabości i pomimo nich” – przekonuje Franciszek i dodaje, że skoro „taka jest perspektywa ekonomii zbawienia, to musimy nauczyć się akceptować naszą słabość z głęboką czułością”.

„OJCIEC POSŁUSZNY”
W obliczu obliczu „niewytłumaczalnej ciąży Maryi”, Józef jest „głęboko zaniepokojony”, ale przezwycięża swój dramat posłuszeństwem wobec Boga. „W każdych okolicznościach swojego życia Józef potrafił wypowiedzieć swoje «fiat», jak Maryja podczas Zwiastowania i Jezus w Getsemani” – pisze papież. Zaznacza, że wypełniania woli Bożej Józef uczył Jezusa, dla którego „wola ta stała się Jego codziennym pokarmem”.

„OJCIEC PRZYJMUJĄCY”
Powołując się na fakt, że „Józef przyjął Maryję nie stawiając warunków wstępnych”, Ojciec Święty wskazuje, iż „życie duchowe, ukazywane nam przez Józefa, nie jest drogą, która wyjaśnia, ale drogą, która akceptuje”. Jednocześnie nie jest on „człowiekiem biernie zrezygnowanym”. „Jego uczestnictwo jest mężne i znaczące. Akceptacja jest sposobem, w jaki przejawia się w naszym życiu dar męstwa, który otrzymujemy od Ducha Świętego”- wyjaśnia Franciszek. Musimy bowiem „odłożyć na bok nasz gniew i rozczarowanie”, by uczynić miejsce, „z męstwem pełnym nadziei, na to, czego nie wybraliśmy, a jednak istnieje”, gdyż „akceptacja życia w ten sposób wprowadza nas w ukryty sens”. Jest to „realizm chrześcijański, który nie odrzuca niczego, co istnieje”, gdyż „wiara nadaje sens każdemu wydarzeniu radosnemu lub smutnemu”. Dlatego Józef stawia czoło „temu, co się mu przytrafia, biorąc za to osobiście odpowiedzialność”. „Akceptacja Józefa zachęca nas do akceptacji innych, bez wykluczenia, takimi jakimi są, zastrzegając szczególne umiłowanie dla słabych (...). Wyobrażam sobie, że postawa Józefa była dla Jezusa źródłem inspiracji dla przypowieści o synu marnotrawnym i miłosiernym ojcu” – wyznaje papież.

„OJCIEC Z TWÓRCZĄ ODWAGĄ”
Ojciec Święty zauważa, że czasami „trudności wydobywają z każdego z nas możliwości, o posiadaniu których nawet nie mieliśmy pojęcia”. Bóg, który „interweniuje poprzez wydarzenia i ludzi”, działa w życiu Jezusa i Maryi „ufając w twórczą odwagę” Józefa. „Ewangelia mówi nam, że Bóg zawsze potrafi ocalić to, co się liczy, pod warunkiem, że użyjemy tej samej twórczej odwagi, co cieśla z Nazaretu, który potrafi przekształcić problem w szansę, pokładając zawsze ufność w Opatrzności. Jeśli czasami Bóg zdaje się nam nie pomagać, nie oznacza to, że nas opuścił, ale że pokłada w nas ufność i w tym, co możemy zaplanować, wymyślić, znaleźć” – pisze Franciszek. Odwołując się do zorganizowanej przez Józefa ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu, podkreśla, że dla niego jest on „szczególnym patronem tych wszystkich, którzy są zmuszeni do opuszczenia swojej ziemi z powodu wojny, nienawiści, prześladowań i nędzy”. Z racji opieki nad Dzieckiem, które z czasem powie: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”, św. Józef jest przyzywany jako „opiekun nieszczęśliwych, potrzebujących, wygnańców, cierpiących, ubogich, umierających”.

„OJCIEC – CZŁOWIEK PRACY”
„Święty Józef był cieślą, który uczciwie pracował, aby zapewnić utrzymanie swojej rodzinie. Od niego Jezus nauczył się wartości, godności i radości tego, co znaczy móc spożywać chleb, który jest owocem własnej pracy” – zaznacza papież. Zwraca uwagę, że praca, której Józef jest „przykładnym patronem”, jest współpracą z Bogiem w tworzeniu otaczającego nas świata i naszym uczestnictwem w dziele zbawienia. „Praca św. Józefa przypomina nam, że sam Bóg, który stał się człowiekiem, nie pogardził pracą. Utrata pracy dotykająca tak wielu braci i sióstr, a która nasiliła się w ostatnim czasie z powodu pandemii COVID-19, musi być wezwaniem do rewizji naszych priorytetów. Prośmy św. Józefa Robotnika, abyśmy mogli znaleźć drogi, które kazałyby nam powiedzieć: żaden młody, żadna osoba, żadna rodzina bez pracy!” – apeluje Ojciec Święty.

„OJCIEC W CIENIU”
Przywołuje książkę polskiego pisarza Jana Dobraczyńskiego „Cień Ojca”, która opowiada „w formie powieści o życiu św. Józefa”. „Przez sugestywny obraz cienia określił postać Józefa, który w stosunku do Jezusa jest cieniem Ojca Niebieskiego na ziemi: osłania Go, chroni, nie odstępuje od Niego, podążając Jego śladami. (...) Tak Józef sprawował ojcostwo przez całe swe życie” – pisze Franciszek. Zaznacza, że „nikt nie rodzi się ojcem, ale staje się ojcem. I nie staje się nim jedynie dlatego, że wydaje dziecko na świat, lecz ponieważ odpowiedzialnie podejmuje o nie troskę. Za każdym razem, gdy ktoś podejmuje odpowiedzialność za życie drugiego, w pewnym sensie sprawuje względem niego ojcostwo”. Stwierdzając, że „w społeczeństwie naszych czasów, dzieci często zdają się być osierocone przez ojców”, Ojciec Święty wyjaśnia, że „być ojcem oznacza wprowadzać dziecko w doświadczenie życia, w rzeczywistość. Nie zatrzymywać go, nie zniewalać, nie brać w posiadanie, ale czynić je zdolnym do wyborów, do wolności, do wyruszenia w drogę”. Prawdziwa miłość jest bowiem czysta, czyli wolna od posiadania. „Sam Bóg umiłował człowieka miłością czystą, pozostawiając mu nawet wolność popełniania błędów i występowania przeciwko Niemu. Logika miłości jest zawsze logiką wolności, a Józef potrafił kochać w sposób niezwykle wolny. Nigdy nie stawiał siebie w centrum. Potrafił usuwać siebie z centrum a umieścić w centrum swojego życia Maryję i Jezusa” – przekonuje Franciszek, dodając, że jest to możliwe dzięki logice „daru z siebie”. „W pewnym sensie wszyscy jesteśmy zawsze w położeniu Józefa: jesteśmy cieniem jedynego Ojca niebieskiego” – konkluduje papież.
(za niedziela.pl)

Eucharystia – cud nad cudami

1323 (Katechizm Kościoła Katolickiego)

„Zbawiciel nasz podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił eucharystyczną Ofiarę Ciała i Krwi swojej, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak umiłowanej Oblubienicy – Kościołowi powierzyć pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania: sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, ucztę paschalną, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały.”

1337 (Katechizm Kościoła Katolickiego)

„Chrystus  umiłowawszy swoich do  końca ich umiłował. Wiedząc, że  nadeszła godzina przejścia z tego  świata do Ojca, podczas wieczerzy umył uczniom nogi i dał im przykazanie miłości. Zostawiając im dowód tej miłości, nie chcąc oddalić się nigdy od swoich oraz czyniąc ich uczestnikami swojej Paschy, Jezus ustanowił Eucharystię jako pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania, którą polecił Apostołom celebrować aż do swego powtórnego przyjścia. „Ustanowił ich wówczas kapłanami Nowego Przymierza.”

Kan. 897 (Kodeks Prawa Kanonicznego)

 „Najbardziej czcigodnym sakramentem jest Najświętsza Eucharystia, w której sam Chrystus Pan jest obecny, ofiaruje się oraz jest spożywany i dzięki której Kościół ustawicznie żyje i wzrasta. Ofiara eucharystyczna, pamiątka śmierci i zmartwychwstania Pana, w której uwiecznia się Ofiara Krzyża, jest szczytem i źródłem całego kultu oraz życia chrześcijańskiego; oznacza ona i sprawia jedność Ludu Bożego, przez nią buduje się Ciało Chrystusa. Pozostałe bowiem sakramenty  i wszystkie kościelne dzieła apostolatu mają związek z Najświętszą Eucharystią i ku niej są ukierunkowane.”

 

CARLO ACUTIS

„Błogosławiony, czyli w szkole szczęścia Carla Acutisa.”

       W Bazylice św. Franciszka w Asyżu 10 października 2020 r. odbyła sie beatyfikacja zmarłego w 2006 r. w wieku 15 lat na białaczkę Włocha Carlo Acutisa, po zatwierdzeniu cudu uzdrowienia chłopca. Nazywany jest  geniuszem Internetu, który uważał za narzędzie szerzenia wiary.

       Związki duchowe młodego geniusza komputerowego ze św. Franciszkiem i o tym, kiedy cierpienie w chorobie może stać się prawdziwym światłem:

       Carlo Acutis urodził się 3 maja 1991 r. w Londynie – jego rodzina mieszkała tam z powodów zawodowych. W wieku 12 lat wraz z najbliższymi powrócił do swojego miasta we Włoszech do Mediolanu.

Od przedszkola wyróżniał się niezwykłymi cechami charakteru. Był spokojnym uśmiechniętym chłopcem, a gdy któreś dziecko uderzyło go  zabawką nigdy nie odpowiadał tym samym. Mówił, że Pan Bóg nie byłby z tego zadowolony. Jego mama powiedziała, że poszła na Mszę św. tylko na jego Pierwszą Komunię św. na bierzmowanie i na swój ślub. Swoje uzdolnienia Carlo również wykorzystywał na chwałę Bożą, tworzył strony internetowe m.in. o świętych Kościoła Katolickiego i cudach eucharystycznych. W swoim życiu, Carlo stawiał na pierwszym miejscu sakrament Eucharystii, który nazywał „swoją autostradą do Nieba.”

Zmarł 12 października 2006 r. we Włoszech, ofiarowując swoje życie za papieża i Kościół. Zgodnie ze swoim życzeniem i z powodu miłości do św. Franciszka, został pochowany w Asyżu, w jednej z Bazylik.

Słowa, które po sobie pozostawił podnoszą na duchu, motywują i mocno zapadają w pamięć. Jak na 15 – latka, jego wypowiedzi były nad wyraz głębokie i zaskakująco celne.

Oto niektóre z nich:

  1. „Szczęście to zapatrzenie się w Boga a smutek i zgorzknienie to zapatrzenie się w samego siebie.”
  2. „Zawsze być blisko Jezusa, taki jest mój plan na życie.”
  3. „Nasz cel musi być nieskończony. Nieskończoność to nasza ojczyzna. Niebo czekało na nas od zawsze.”
  4. „Smutek to patrzenie w siebie. Szczęście to patrzenie w Boga.”
  5. Wszyscy ludzie rodzą się jako oryginały a wielu umiera jako kserokopie.”
  6. „Albo będziesz świętym, albo będziesz nikim.”
  7. „ Eucharystia jest moją autostradą do nieba.”

Skąd się wzięło święto Matki Bożej Różańcowej?


(oprac. Elżbieta Wiater)
129


Dominikańska modlitwa okazała się sposobem na zwycięstwo.

Wiek XVI w dziejach Europy to czas, kiedy po raz kolejny jej mieszkańcy mierzą się z
zagrożeniem ze strony wojsk muzułmańskich. Tym razem agresorem jest Turcja, która właśnie
osiągnęła szczyt swojej potęgi i coraz łapczywiej spogląda na kraje w północnej części basenu
Morza Śródziemnego. Narastające z jej strony zagrożenie osiągnęło punkt kulminacyjny na
początku lat siedemdziesiątych XVI wieku – gdy papieżem był Pius V, dominikanin.

W obliczu ryzyka, że Państwo Kościelne zamieni się w prowincję Imperium Osmańskiego, papież
podjął działania polityczne: zawiązał Ligę Świętą, zaczęto zbierać wojska i pieniądze na ich
utrzymanie, myśleć o strategii. Nie zaniedbał jednak także strony duchowej i sięgnął po środek
sprawdzony przez setki lat praktyki w jego zakonie – skierował do całego Kościoła wezwanie do
modlitwy różańcowej w intencji zwycięstwa chrześcijan.

Dzień rozstrzygającej bitwy przypadł 7 października 1571 roku, w pierwszą niedzielę
miesiąca – dzień, który dominikanie obchodzili jako wspomnienie Maryi Królowej Różańca. Pod
Lepanto w zatoce Korynckiej stanęły naprzeciw siebie dwie potężne morskie armie, a papież i
wierni padli na kolana z różańcami w rękach.

Podczas modlitwy Pius V miał wizję, w której zobaczył zatokę, gdzie toczyła się walka,
a nad nią Maryję patrzącą ze spokojem na zmagania. Matka Boża zapewniła papieża o
zwycięstwie. I rzeczywiście – ledwo bitwa się rozpoczęła, ucichł wiatr niekorzystny dla wojsk Ligii
Świętej. Mające przewagę liczebną okręty tureckie zostały rozproszone, udało się uciec tylko
niewielkiej ich liczbie. Cios był na tyle mocny, że turecka flota nigdy już nie odzyskała swojej
świetności.

Na pamiątkę tego wydarzenia Pius V ustanowił wspomnienie Matki Bożej Zwycięskiej
na 7 października, a dwa lata później papież Grzegorza XIII na pierwszą niedzielę paźdzernika
wyznaczył święto Matki Bożej Różańcowej. Dotyczyło to tylko terenów Państwa Kościelnego,
dopóki w XVIII wieku Klemens XI, w podziękowaniu za pokonanie Truków pod Belgradem, nie
rozszerzył tego święta na cały Kościół. W XX wieku, w ramach reformy liturgicznej, Pius X
przeniósł święto Matki Bożej Różańcowej na 7 października.

Kilkadziesiąt lat wcześniej, w 1883 roku Leon XIII nakazał wpisanie do Litanii
loretańskiej wezwania „Królowo różańca”. On także, dwa lata później, polecił, by przez cały
październik codziennie odmawiano różaniec. I tak dominikański sposób na pokonanie wroga stał
się taktyką znaną w całym Kościele. Znaną i wysoko cenioną.

7 października 2016, 13:30

 

Ojciec Święty Jan Paweł II

      "Jestem radosny, wy też bądzcie".

 

            Święty Jan Paweł II (1920 - 2005) od 16 października 1978 r.

 do 2 kwietnia 2005 r.papież.

            W roku bieżącym Jan Paweł II obchodziłby 100 rocznicę urodzin.

Z tej okazji w miesiącu październiku, pragniemy przypomnieć Jego postać, słowa, które mówił czy też ważne wydarzenia z Jego życia:

  • "Bałem się przyjąć ten wybór, ale zrobiłem to w całkowitym zaufaniu do Matki Chrystusa i Matki Kościoła."(Fatima w życiu Jana Pawła II).
  • "Byłaś mi Matką zawsze, a w sposób szczególny 13 maja 1981 r.kiedy czułem przy sobie Twoją opiekuńczą obecność....We wszystkim co się wydarzyło, zobaczyłem - i stale będę to powtarzał - szczególną matczyną opiekę Maryi."(Fatima w życiu Jana Pawła II).
  • "Dzieci są nadzieją, która rozkwita wciąż na nowo, projektem, który nieustannie się urzeczywistnia, przyszłością, która pozostaje zawsze otwarta."
  • "Papież, którego nigdy nie znałaś osobiście i Ciebie on też nigdy osobiście nie poznał, ten papież, który mówił tym samym językiem, jakim i Ty mówisz, ten papież liczy na Twoje wsparcie."
  • "Ja wiem, co to jest wojna, lecz muszę powiedzieć, że wojna nie rozwiązuje problemów, ale je mnoży."
  • "Miłość mi wszystko wyjaśniła,

            Miłość wszystko rozwiązała -

            dlatego uwielbiam tę Miłość,

            gdziekolwiek by przebywała.(....)"

  • "Najbardziej twórczą ze wszystkich prac jest praca nad sobą, która pozwala odnajdywać urok młodości."
  • "Rodzina bierze swój początek w miłości, jaką Stwórca ogarnia stworzony świat."
  • "Rodzina Bogiem silna staje się siłą człowieka i całego narodu."
  • "Szukałem Was, teraz Wy przyszliście do mnie i za to Wam dziękuję.

            Jan Paweł II przypisywał swoje ocalenie wstawiennictwu Maryi.

W Fatimie beatyfikował dwoje najmłodszych pastuszków Franciszka i Hiacyntę w kolejną rocznicę objawień - 13 maja 2000 roku.

Siostra Łucja 13 maja 2000 r. spotkała się z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Zmarła mając 97 lat, w 2005 r. w karmelitańskim klasztorze w Coimbrze.

            W miesiącu październiku poświęconym Matce Bożej Różańcowej módlmy się  za rodziny, dzieci, wychowawców, katechetów aby różaniec święty był drogowskazem na drodze do prawdziwej radości serca.

Opracowanie: Grażyna Frank